Aktualności, Bielawa, Pieszyce, Ważne!

Autostopem dookoła świata. Szare życie to nie dla nich

Kto z nas nie chciałby wyruszyć na wyprawę dookoła świata? Myśleć o tym to jedno, a zrealizować swoje marzenia, to drugie. Trzech kolegów – Aleksander Pawlaczek z Bielawy (Olo), Maciek Badziak z Pieszyc (Termometr) i Mariusz Hońka z Bukowna (Maniek) – decyzję podjęli niemal z dnia na dzień i już od kilku miesięcy podróżują po świecie(w dniu wydania gazety są 199 dzień w podróży). Robią to w nietypowy sposób, bo autostopem.

autostopem2

Dzięki cudom obecnej techniki – Internet – o swojej fantastycznej wyprawie opowiedzieli Annie Kulik.

Przede wszystkim chciałabym wiedzieć, jak zrodził się pomysł tak nietypowej wyprawy?

Termometr: Pomysł na wyprawę zrodził się we wrześniu 2014 roku. Byłem świeżo po podróży do Iranu i Iraku, po której całkowicie załapałem autostopowego bakcyla. Po każdej takiej podróży chcesz pojechać na dłużej, dalej, odkrywać nowe miejsca, poznawać ludzi tam mieszkających, ich kulturę, życie i to jak postrzegają świat. Akurat był to też dość przełomowy moment w moim życiu. Koniec studiów, rozpoczęcie pierwszej pracy. Zobaczyłem siebie z perspektywą najbliższych 40 lat, gdzie każdy dzień wygląda tak samo. Przed wpadnięciem w sidła schematycznego życia chciałem zrobić coś dla siebie. Myśli o podróżowaniu powracały każdego dnia ze zwielokrotnioną siłą, aż pewnego popołudnia w mojej głowie zrodził się pomysł podróży dookoła świata. I tak to się zaczęło.

Olo: Kiedy przyszedł ten czas, gdy ma się jedyną okazję w życiu, pod koniec studiów, by zrobić coś szalonego nim się człowiek ustatkuje, nikt z nas długo się nawet nie zastanawiał. Wyjazd to była tylko kwestia czasu.

Ile czasu potrzeba było na przejście od pomysłu do realizacji i jak wyglądały przygotowania?

Olo: W niecały rok od zrodzenia się pomysłu rozpoczęliśmy podróż. W międzyczasie każdy odkładał ile mógł, tak aby w dniu wyjazdu mieć zadowalający go budżet. Musieliśmy również wykonać niezbędne szczepienia, na które zeszło kilka miesięcy. Resztę spraw można było odłożyć na koniec, by w ostatniej chwili wszystko kupić i pozałatwiać co trzeba.

Termometr: Chodziłem do pracy, zarabiałem pieniądze, wydawałem mniej, a oszczędności gromadziłem w skarbonce – globusie. Wolne chwile spędzałem czytając praktyczne rady dotyczące podróżowania w poszczególnych krajach, szczepieniach, wizach i innych niezbędnych rzeczach, o których warto wiedzieć. Sporo czasu zajęło też stworzenie strony internetowej i dogranie wszystkich spraw dzięki którym można śledzić naszą podróż w różnych miejscach w sieci.

autostopem3

Co z trasą? Kto ją ustalił, jak przebiega i dlaczego właśnie tak?

Olo: Z ustaleniem trasy było trochę kłopotu, gdyż początkowy pomysł wyruszenia na wschód i objechania Azji w pierwszej fazie, a następnie Ameryki był chybiony. Szybko okazało się, że niemal wszystkie jachty okrążają świat, płynąc na zachód. Jadąc na wschód odebralibyśmy sobie szansę płynięcia jachtostopem, a ten sposób podróży cieszy się teraz sporym powodzeniem. Trzeba jednak znać miejsca i sezon, w którym żeglarze rozpoczynają swoje morskie wyprawy. Zmiana kierunku podróży nie miała dla nas większego znaczenia. Natomiast przebieg samej trasy jest ciągle płynny. Na razie wiemy, że chcemy objechać lub chociaż zahaczyć o wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej, a potem przepłynąć jakoś przez Pacyfik.

Sporo już przejechaliście, jak oceniacie, ile trzeba ze sobą zabrać pieniędzy, aby przetrwać?

Termometr: Aby przetrwać nie trzeba zabierać ze sobą nic. Ludzie nie dadzą Ci umrzeć. Warto jednak zastanowić się nad tym, czy chce się cały czas żerować na ludzkiej pomocy nie oferując nic w zamian. Każdy ma inne potrzeby i swój wyrobiony sposób podróżowania. Ciężko tu podać uniwersalną kwotę. My podróżujemy autostopem więc odpadają koszty transportu. Korzystamy też z couchsurfingu więc nigdy nie płacimy za noclegi. Wydajemy tylko na jedzenie i picie. Są też portale takie jak workaway, które oferują darmowy nocleg i wyżywienie w zamian za kilka godzin pracy. Podróżowanie może być naprawdę bardzo tanie o ile robi się to z głową.

W założeniu była mowa o podróżowaniu autostopem, czy rzeczywiście nie korzystacie z innych sposobów podróżowania, czyli z autobusów, pociągów?

Olo: Nie. Chociaż w czasie zwiedzania miasta, w którym zostajemy na kilka dni korzystamy z autobusów miejskich, by nie tracić czasu na przechodzenie na piechotę od jednej atrakcji turystycznej do drugiej. Dotychczas w krajach, które objechaliśmy autostop działa bez zarzutu, oczywiście trafiają się gorsze dni i miejsca, natomiast nigdzie nie utknęliśmy na dłużej niż dzień.

Termometr: Atlantyk przekraczaliśmy jachtostopem. W wielkich metropoliach korzystamy z transportu publicznego lub miejskich rowerów. Po Patagonii często pływaliśmy promami po różnych wyspach, które zazwyczaj są tu darmowe. Nigdy jednak nie płaciliśmy ani złotówki za transport pomiędzy miastami. A co do pociągów… Mamy plan wskoczyć kiedyś na jakiś pociąg towarowy i pojechać przed siebie w niewiadomym kierunku.

Czy podróżowanie w ten sposób nie rozciąga zbytnio podróży w czasie? Czujecie się bezpiecznie wsiadając do samochodów czy jachtów?

Olo: Nie podróżujmy na wyścigi i nie mamy problemu, z tym, że niekiedy trzeba trochę postać. Natomiast co do bezpieczeństwa, to nie zastanawiamy się zbytnio nad tym. Wsiadamy z uśmiechem w pierwsze lepsze auto, jakie się tylko zatrzyma czy jacht, który nas zabierze. Nikt nie grymasi.

Termometr: Na pewno jest wolniej niż podróżując samolotem bądź autobusami (chociaż tu nie zawsze). Ale o to w tym właśnie chodzi 🙂 Co do bezpieczeństwa staramy się zachowywać podstawowe środki ostrożności. Nigdy nie czuliśmy strachu wsiadając do samochodu. Tym bardziej do jachtu. Mamy pewne obawy dotyczące kilku państw Ameryki Centralnej, które co roku plasują się w czołówce najniebezpieczniejszych państw świata, ale traktujemy to bardziej jako kolejne wyzwanie. I ciągle chodzi nam po głowie ta Wenezuela, w której sytuacja jest chyba najbardziej dramatyczna, a kraj stoi na krawędzi wojny domowej.

autostopem4

Co już zobaczyliście? Co zrobiło na Was spore wrażenie? Może coś zaskoczyło?

Olo: Zobaczyliśmy przede wszystkim ocean, dwa archipelagi wysp na Atlantyku, a także kilka krajów Ameryki Południowej. Spore wrażenie zrobiło na nas piękno i bogactwo natury, jakie oferuje Ameryka Łacińska, a także spontaniczność i otwartość ludzi, z którymi ma się na co dzień kontakt. Spore wrażenie także robi wielkość Ameryki, przy której Europa wydaje się zupełnie maleńka.

Termometr: Bezapelacyjnie Rio de Janeiro. Mieliśmy też okazję zobaczyć największe wodospady świata w Foz do Iguazu, lodowiec Perito Moreno, dotarliśmy do Ushuai na sam koniec Ameryki Południowej. Przejechaliśmy przez argentyńską i chilijską Patagonię. Odwiedziliśmy odcięte od cywilizacji wioski w Andach i przede wszystkim widzieliśmy przepiękne zachody słońca i masę spadających gwiazd żeglując na środku Oceanu Atlantyckiego. Tego się nie zapomina.

Zaliczyliście jakąś wpadkę? Coś się nie udało?

Termometr: Raz. Zaufaliśmy Cyganom i to był nasz największy błąd. Zostaliśmy okradzeni ze wszystkiego. Na szczęście z pomocą policji już po kilku godzinach udało się odzyskać wszystkie rzeczy, a Cyganów umieścić w więzieniu. Tego dnia policja zaoferowała nam nocleg na komisariacie, a policjantki przygotowały pyszną pizzę i częstowały yerbą matę 🙂

Jak reagują na Was ludzie?

Olo: Zdecydowana większość ludzi bardzo pozytywnie patrzy na obcokrajowców (gringo). Wykazują duże zainteresowanie naszą podróżą, są bardzo rozmowni i chętnie dzielą się wiedzą o swoim kraju. Często chcą nas jakoś wesprzeć, nawet gdy o to nie prosimy.

Jak dajecie sobie radę z wyżywieniem?

Termometr: Nie jemy rarytasów. Zawsze pytamy o najtańsze markety i kupujemy produkty najniższej jakości. Po kilku dniach jedzenia tego samego nie możemy patrzeć już na te same serki czy konserwy więc… zamykamy oczy i jemy je dalej. Nieco inaczej ma się sprawa, kiedy dojeżdżamy do miasta i mieszkamy u naszych hostów z couchsurfingu. Wtedy staramy się gotować sobie normalne jedzenie i chwalić się polską kuchnią. Szczególne postępy w tej materii poczynił Olek, który serwuje naszym gospodarzom kluski śląskie, mielone, placki ziemniaczane czy spaghetti. Powoli przymierzamy się też do pierogów ale to już wyższa szkoła jazdy.

autostopem1

Tyle czasu w drodze, nie marzy Wam się powrót do Polski, wygodnych mieszkań, toalet?

Olo: Są takie chwile, ale szybko mijają, gdyż miało by to oznaczać koniec tej fantastycznej przygody. Niekiedy śni nam się, że przerwaliśmy podróż i jesteśmy w domu. Zapada wtedy w głowie pytanie, dlaczego ja to zrobiłem, przecież było tak świetnie. Po tym następuje przebudzenie, niczym z koszmaru i nawet zimny namiot na końcu świata czy opuszczony dom jawi się niejako przyjemny hotel, z dala od codziennej rutyny zżerającej raptownie nasze życie.

Termometr: Nie do końca jest tak, że my nie mamy gdzie mieszkać. Praktycznie większość czasu mieszkamy w normalnych domach, z ciepłym prysznicem i wygodnym łóżkiem, będąc goszczeni przez hostów z wcześniej wspomnianego couchsurfingu. Jeśli nie mamy miejsca do spania lub dostępu do prysznica pytamy po parafiach. Księża wbrew temu co podają media, to w większości dobrzy ludzie, którzy zazwyczaj nie odmawiają pomocy oferując prysznic i dach nad głową. Z namiotu korzystamy zazwyczaj w sytuacjach, kiedy poruszamy sie pomiędzy miejscami, ktore chcemy zobaczyć.

Podczas ostatnich Świąt Bożego Narodzenia byliście w drodze. Jak je spędziliście?

Olo: Święta spędziliśmy w Rio de Janeiro. Znaleźliśmy tam dom należący do Polonii, którym na codzień opiekowała się rodzina z Brazylii. Przyjęli nas tam z otwartymi rękami i ugościli jak własną rodzinę. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. W czasie świąt na polskiej mszy spotkaliśmy również Polaka mieszkającego w Rio na stałe, a gdy tylko usłyszał, że jeden z nas pochodzi z jego miejscowości – Pieszyc, szybko zaprosił nas do siebie i mogliśmy wspólnie zwiedzić sporą część tego wspaniałego miasta w czasie kolejnych dni.

autostopem5

Gdzie będziecie podczas zbliżających się Świąt Wielkanocnych?

Olo: Nie wiemy tego jeszcze i nie ma dla nas znaczenia, w jakim państwie i miejscu spędzimy te święta. Ważne by można było je spędzić godnie i po katolicku.

Termometr: Prawdopodobnie Peru lub Ekwador. Czas pokaże.

Na wyprawę zaplanowaliście dwa lata. Zastanawiam się czy po tak barwnym czasie będziecie potrafili wrócić do szarej rzeczywistości?

Termometr: Też się nad tym zastanawiamy 😉

Olo: Powrót do tej rzeczywistości będzie bardzo ciężki. Obawiam się, że w moim przypadku może okazać się niemożliwy…

 

Podróż można śledzić na bieżąco:

www: autostopemdookolaswiata.pl

Facebook: facebook.com/AutostopemDookolaSwiata

YouTube: youtube.com/c/AutostopemDookolaSwiataPLofficial

Twitter: twitter.com/DookolaSwiata

Instagram: instagram.com/AutostopemDookolaSwiata

 

Zdecydowanie odsyłam wszystkich zainteresowanych przygodami autostopowiczów na ich stronę, która uzupełniana jest na bieżąco. Jest tam wiele fantastycznych opowieści i zdjęć. Lektura jest spora i na kilka wieczorów.

 

25 marca 2016

O autorze

natalia


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *