Siatkówka

Bielawianka pokonuje wicelidera bez straty seta

Pierwszy set, w którym Bielawianka przegrywała 21:24, a ostatecznie zakończyła z wynikiem 26:24 ustawił sobotnie spotkanie z Orłem Międzyrzecz. W dwóch kolejnych partiach to już siatkarze OFM Bielawianka Bester Bielawa byli klasą samą dla siebie i tym samym potwierdzili prym w swojej grupie II ligi.

bielawianka_orzel_01

Mfecz na szczycie, tak jak się spodziewano rozpoczął się od ostrej walki punkt za punkt. Oba zespoły badały przeciwnika i do stanu 6:6 trudno było wskazać faworyta. W kolejnej akcji kapitan Orła, rozgrywający Piotr Haładus skutecznie kiwnął i powędrował na zagrywkę. Jak się okazało potem w tym ustawieniu gości i zagrywką po prostej wzdłuż linii (celowaną w Alexa Strubbe) Bielawianka zaczęła mieć problemy z przyjęciem, co skrzętnie wykorzystywali przyjezdni, skutecznie kontratakując. Wydawało się, że gospodarze byli bezradni, nie pomógł też wzięty czas przez Marcina Jarosza przy stanie 6:10. Goście odjechali na sześć punktów (6:12) po pojedynczym bloku Miłosza Olejniczaka na środkowym Bielawianki Michale Glince, ale to był ostatni „oddany” przez gospodarzy punkt w tym secie.

Sytuację uspokoił bardzo skuteczny w tym meczu Michał Tomiałowicz. Akcję później asa dołożył Kamil Durski i po bloku na przyjmującym Krzysztofie Baranie gospodarze odrobili trzy oczka (9:12). Jednak w dalszym ciągu skutecznie grali goście i ponownie uzyskali pięciopunktową przewagę (11:16). Zespół Bielawianki jednak nie poddawał się i zbliżał się do przeciwników, najpierw na dwa punkty (14:16), a potem, po asie serwisowym Kuby Daleckiego już tylko na jeden (17:18). W kolejnej akcji Baran skończył atak na naszym potrójnym bloku i na zagrywce pojawił się Haładus. Siatkarz ten identycznie jak w poprzednim obejściu pierwszy serwis pokierował po prostej w Alexa Strubbe i podobnie jak wcześniej piłka po przyjęciu powędrowała niestety w trybuny (zrobiło się 17:20).

Mimo tego Bielawianie dalej trzymali dystans do rywala na 2-3 punkty. Przy wyniku 20:22 trener Jarosz taktycznie na zagrywkę wprowadził Mateusza Polakowskiego i w tym ustawieniu gospodarze odrabili jeden punkt do Międzyrzecza. Trener przyjezdnych Marcin Karbowiak nie czekał długo i wykorzystał swój drugi czas (pierwszy wziął przy stanie 14:16). Jego podopieczni zdobyli po nim punkt, a po nim, kolejnej dobrej decyzji dokonuje Karbowiak wprowadzając w miejsce Łukasza Tobysa na zagrywkę Pawła Walczaka. Siatkarz ten w pierwszym kontakcie z piłką zdobywa asa serwisowego i Orzeł stanął przed szansą wygrania partii otwierającej. Miał na to trzy próby bez żadnych konsekwencji, ale nie wykorzystał żadnej z nich. Trener Jarosz nie mając nic do stracenia wprowadza w miejsce rozgrywającego na podwyższenie bloku wracającego po kontuzji Oskara Grabowskiego i to była bardzo dobra decyzja. Bielawianka dwukrotnie zablokowała, a potem dwukrotnie Damian Mizerski (najwidoczniej bojąc się potrójnego wysokiego bielawskiego bloku) wyrzucił swój atak w aut i wrócił z dalekiej podróży. Gospodarze zdobyli pięć ostatnich punktów w tym secie i wygrali, wydawałoby się przegranego seta.

Set pierwszy ustawił to spotkanie bez dwóch zdań. Na drugą partię siatkarze Orła wyszli jeszcze z głowami pełnym myśli o tym co się stało w kilka minut wcześniej. Siatkarze Bielawianki natomiast niesieni głośnym dopingiem bardzo licznie zebranej publiczności zaczęli grać swoją najlepszą siatkówkę. Trzypunktową przewagę uzyskali już w początkowej części tego seta (7:4) i taki stan rzeczy miał się do wyniku 16:13. Następnie dołożyli dwa kolejne punkty przewagi  po bloku na Baranie oraz dotknięciu przez piłkę sufitu podczas próby obrony. W samej końcówce dwie bardzo dobre akcje Piotrka Janiaka (as i kiwka) i gospodarze wygrali tego seta zdecydowanie ośmioma punktami.

Na trzeciego seta goście jeszcze się nieco zmobilizowali.  Za sprawą trzech punktowych zagrywek Damiana Misterskiego (najpierw ustrzelony został libero Bielawianki Grzesiek Kukla, potem szczęśliwie po taśmie piłka wpada czysto w pole gospodarzy, a przy trzeciej zagrywce ustrzelony także Alex Strubbe) ze stanu 10:10 odskakują na cztery punkty (10:14). Recz jasna wówczas swój pierwszy czas w tym secie wykorzystuje Marcin Jarosz i po nim Bielawianie wiedzieli już o co grają. Szybko doprowadzili do remisu po 15, by po chwili prowadzić już czterema oczkami (19:15). Goście z tego już się nie podnieśli, kolejny nokaut w wykonaniu gospodarzy okazał się być ostatecznym. Pierwszą piłkę meczową Bielawianka miała przy stanie 25:17, ale swój atak z prawego skończył Misterski. W kolejnej jednak próbie przy ogłuszającym dopingu na stojąco nasi siatkarze mogli podnieść ręce zwycięsko ku górze.

MVP spotkania wybrany został atakujący Michał Tomiałowicz.

OFM Bielawianka Bester Bielawa – GBS Bank KS Orzeł Międzyrzecz 3:0 (24, 17, 18)

OBBB: Durski, Strubbe, Janiak, Dalecki, Glinka (K), Tomiałowicz, Kukla (libero) oraz Polakowski, Grabowski
ORZEŁ: Misterski, Baran, Szulikowski, Tobys, Olejniczak, Haładus (K), Wanat (libero) oraz Strajch, Walczak, Sławiński

Już 20 lutego stycznia odbędzie się ostatnie spotkanie w rundzie zasadniczej z STS Olimpia Sulęcin (sobota SP 10 w Bielawie, godz. 18.00).

źródło – new.bielawianka-siatkowka.pl

fot. – Łukasz Gryś, pełną galerię zdjęć z meczu można zobaczyć tutaj.

24 stycznia 2016

O autorze

Kamila


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *