Kultura

Julian Lees – Gra o wszystko

Gra o wszystko Rodzinna tragedia, ucieczka i niespodziewanie rodząca się miłość na końcu świata – w portugalskiej kolonii Makao. A do tego przemyt opium na ogromną skalę. Czy uczucia mogą być silniejsze od lojalności wobec Korony Brytyjskiej?

Gra o wszystko Rodzinna tragedia, ucieczka i niespodziewanie rodząca się miłość na końcu świata – w portugalskiej kolonii Makao. A do tego przemyt opium na ogromną skalę. Czy uczucia mogą być silniejsze od lojalności wobec Korony Brytyjskiej?

Ona – trzydziestoletnia Nadia. Pogodzona z tym, że musi mieszkać w wiecznie tonącym w deszczu kraju. Pracuje w sklepie kolonialnym swojego wuja i odrzuca awanse kolejnych beznadziejnych kandydatów na męża.

On – Iain. Pojawia się nagle i, jak każdy, rozpoczyna starania o jej rękę. To, co go odróżnia, to pewność siebie i szkockie pochodzenie. Ale nie o Nadię tu chodzi, lecz o wykrycie dróg przemytu opium, które pozbawiają Anglię gigantycznych wpływów. W końcu robił to wiele razy – uwodził, by zdobyć cenne informacje, a gdy misja była wypełniona, znikał na zawsze. Nikt później nie miał pojęcia, czy facet o takiej tożsamości faktycznie istnieje, czy była ona tylko wymyślona na potrzeby danej akcji.

Ale teraz coś idzie inaczej. Nie jest zabawnie już od samego początku, bo na Iaina czekają śmiertelne pułapki. Kiedy cudem wychodzi z zamachu na swoje życie, musi przyspieszyć rozpoznanie. Sprawy nie ułatwia mu fakt, że Nadia wciąż żyje przeszłością – ucieczką z Rosji przed rewolucją, w trakcie której wymordowano połowę jej zamożnej rodziny. Kobieta wciąż ma przed oczami obrazy tamtych dni. Wciąż słyszy krzyki zabijanych krewnych i śmiechy ich oprawców. Iain będzie musiał naprawdę się postarać, jeśli zechce zdobyć jej serce. Ale czy wtedy sam nie wpadnie w pułapkę?

„Gra o wszystko” szczegółowo pokazuje Makao lat 30 ubiegłego wieku. Życie – barwne i egzotyczne – płynie tam wedle zupełnie innego rytmu, do jakiego przywykli obcokrajowcy. Dodatkowo całość ma idealnie wyważone proporcje – dłuższe opisy przeplatają się tu naturalnie z szybszą akcją. Intryga wciąga, a całość nie trąci banałem, który pojawia się często w powieściach próbujących łączyć akcję z romansem. Polecam gorąco!

Julian Lees „Gra o wszystko”, Prószyński i S-ka.

23 sierpnia 2010

O autorze

natalia


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *