Aktualności, Fotogaleria, Ważne!

Potyczki kulinarne z Karolem Okrasą

Zespół Szkół im. ks. Jana Dzierżonia w Pieszycach stał się centrum dobrej polskiej kuchni. Sałatki i kanapki inspirowane smakami wczesnej jesieni przygotowali nie profesjonalni kucharze, lecz dzieci i młodzież ze szkół powiatu dzierżoniowskiego. Gościem honorowym, a zarazem jurorem konkursu był Karol Okrasa. Wygrały najmłodsze uczestniczki, z kl. VI Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Pieszycach: Amelia Opalska i Oliwia Paśko.

Karola Okrasy nie trzeba przedstawiać – szefa kuchni znamy z telewizji: „Kuchnia z Okrasą”, „Smaki czasu z Karolem Okrasą”, „Okrasa łamie przepisy” – to najpopularniejsze programy, którym patronuje. A tym razem gościł w Zespole Szkół im. ks. Jana Dzierżonia w Pieszycach. Nieprzypadkowo. Uczniowie klas hotelarskich i technologii żywienia zdobywają wiedzę nie tylko teoretyczną, ale i praktyczną – stąd pomysł organizowania Festiwalu Promocji Zdrowia, który w tym roku odbywa się po raz czwarty. W poprzednich dwóch edycjach w tajniki sztuki kulinarnej wprowadzała młodzież Ewa Wachowicz, teraz zaproszono do „Potyczek kulinarnych” Karola Okrasę. – Celem konkursu jest propagowanie wiedzy o zdrowym odżywianiu, a także rozbudzanie kreatywności młodzieży w tworzeniu nowych dań, doskonalenie umiejętności kulinarnych i sztuki nakrywania do stołu, a przede wszystkim zachęcanie młodych ludzi do rozwijania pasji – wyjaśniała Beata Czerniejewska, organizatorka „Potyczek”.  –  Promujemy zdrowy styl życia, a w naszym projekcie mieszczą się zarówno zawody sportowe, jak i programy kulinarne skierowane nie tylko do uczniów naszej szkoły, lecz także młodzieży różnych typów szkół powiatu dzierżoniowskiego – zaznaczyła Beata Tomaszczyk, dyrektor  ZS w Pieszycach.

Do konkursu przystąpiło 20 dwuosobowych drużyn ze szkół powiatu dzierżoniowskiego. Do ich zadań należało przygotowanie sałatki i kanapek inspirowanych smakami wczesnej jesieni. A jak tu „wygrać” z samym Karolem Okrasą! Na ławach dla publiczności zasiadali  przedstawiciele władz miasta i powiatu, dyrektorzy szkół i koledzy zawodników. Na pewno uczestnikom zawodów towarzyszyło trochę stresu, ale powszechnie wyrażona opinia: „Pan Okrasa jest super!” dodała entuzjazmu do pracy, bo znany prezenter przede wszystkim przywitał się i zapoznał z uczestnikami konkursu, każdemu z nich poświęcając uwagę. Oni przecież byli tu najważniejsi. Podczas godzinnych drużynowych zmagań w przygotowaniu wyjątkowych potraw, Karol Okrasa odpowiadał na pytania widzów i wyjaśniał, na czym polega zdrowy tryb życia. Odbył się także quiz dotyczący wiedzy „o Okrasie”. Może ktoś z czytelników odpowie, jakie są 3 ulubione przyprawy Mistrza?

I, po upływie godziny, miejsca pracy, jak w baśni „Stoliku, nakryj się”, zmieniły się w eleganckie nakrycia zapraszające gości do degustacji pięknie podanych potraw. Efekty pracy drużyn oceniało jury w składzie: Karol Okrasa, Beata Tomaszczyk – dyrektor ZS,  Bogumiła Taranek – technolog żywienia i Joanna Witkowska – sekretarz komisji. Och, było co oglądać i degustować też. Na stołach królowały jesienne klimaty: dynie, wrzosy, kolorowe liście, owoce i kwiaty. A na talerzach! Żadne pióro tego nie opisze, choć ośmielę się zwrócić uwagę na wydrążone z grahamek koszyczki zawierające usmażone kapelusze pieczarek, przypominające o jesiennym grzybobraniu. Po prostu cudne. Wykonawczynie: Natalia Lara i Maria Maciejewska ze SP nr 10 w Bielawie. Aż wreszcie degustacja i finał. – Wszyscy zajęli czwarte miejsce. Wszyscy jesteście wygrani. Było smacznie i ciekawie – ogłosił werdykt jury Karol Okrasa. Jury przyznało jednak najlepszym kucharzom 3 miejsca. Trzecie przypadło drużynie z Niepublicznej Szkoły Sióstr Salezjanek w Dzierżoniowie, drugie – dziewczętom reprezentującym SP nr 10 w Bielawie (grzybowe koszyczki – jw.) , natomiast zwyciężyły najmłodsze uczestniczki: Amelia Opalska i Oliwia Paśko z Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Pieszycach. Ich przepis na sukces?  – Przepis na sałatkę podpowiedziała nam ciocia – mówi Amelka.-  Malutkie liście botwinki, suszone pomidory, wędlina wolno dojrzewająca, ser kozi, kapary, prażone ziarna słonecznika, sos balsamiczny – oto cała tajemnica, w której skrywa się poezja smaków. – Kanapki wymyśliłyśmy same: na chlebku pumpernikiel, wyciętym w kółka ułożyłyśmy serek z łososiem, ogórkiem kiszonym, suszonymi pomidorami i kolendrą – dodaje Oliwia. Uroczo nakryty stół dopełniał całości. Uzasadniając werdykt jury, Karol Okrasa porównał sposób podania potrawy do teatru: na talerzu liczy się piękna prezentacja, wygląd i zapach, a następnie smak podanego dania. Dziewczynki za wszystkie te kryteria osiągnęły maksymalną ilość punktów.

A jak zaproszeni uczestnicy oceniają udział w konkursie? – pytam uczniów z Niepublicznej Szkoły Podstawowej i Niepublicznego Gimnazjum w Pieszycach. Dawid Stachowski w domu nieraz pomagał mamie w przygotowaniu sałatki, teraz współpracował, także przy robieniu kanapek, z koleżanką klasy – Martą Otwinowską, razem stworzyli zgraną drużynę. Angelika Klimuntowska i Oktawia Przybyszewska podały sałatkę tajską, ponieważ interesują się nie tylko kuchnią, ale i kulturą Dalekiego Wschodu, o czym opowiedziały jurorom. Natomiast Wiktoria Żurek i Jakub Jermakowicz chwalili sposób organizacji konkursu. Rzeczywiście – organizatorzy zapewnili doskonale wyposażone miejsca pracy, podstawowe produkty, a przede wszystkim wspaniałą atmosferę. I  to o niej mówiły zwyciężczynie: – Byłyśmy najmłodsze, więc wszyscy otaczali nas opieką. Pan Okrasa zapytał: Maluszki – ile macie lat? Opowiedziałyśmy, że 11, chodzimy do klasy szóstej, i lubimy gotować. Pan Okrasa jest miły i fajny, powiedział nam, że zawsze trzeba dążyć do marzeń. Marzenia – trzeba je realizować, uważa Dawid Stachowski, na którym szczególne wrażenie zrobiła opowieść Karola Okrasy o drodze do realizacji własnych celów. I to chyba zapamiętali wszyscy uczestnicy konkursu.

Karol Okrasa – szef kuchni, absolwent SGGW w Warszawie, popularyzator  polskiej kuchni w znanych programach telewizyjnych m.in. „Kuchnia z Okrasą”, „Okrasa łamie przepisy”. Ostatnio gościł w ZS im. ks. Jana Dzierżonia w Pieszycach.

Czy przyjechał Pan do Pieszyc swoją sławną żółtą „Syrenką”?

Karol Okrasa: Nie. „Syrenka” jest zbyt leciwa, aby pokonać trasę z Warszawy do Pieszyc. Trzeba ją oszczędzać. Z „Syrenką” wiąże się dłuższa historia. Do pierwszych programów wypożyczył ją mój przyjaciel, bo chciałem, żeby wędrówki po Polsce promował polski samochód. Potem, gdy „Syrenka” stała się sławna, próbowałem ją odkupić, ale nie udało się – właściciel należy do klubu miłośników tych samochodów.

To nie jedyny ulubiony samochód „z epoki”…

Mam też o rok starszego od siebie Fiata 126p. Pamiętam te podróże z całą rodziną do dziadka. 5 osób i jeszcze świeże ciasto i inne przetwory…

W programach nie ma „Malucha”, lecz towarzyszy Panu inna „dama”

Druga „kobieta” to kuchenka „Balbina”, dzięki czemu widzowie zauważają, że chodzi o program kulinarny, a nie motoryzacyjny.

Jeździ Pan „Syrenką” i z „Balbiną” po Polsce, promuje i łamie regionalne przepisy. Ma Pan chyba swoją ulubioną kuchnię?

Nie powiem! Każdy region ma swoje perełki. Nawet odzwierciedlające się w nazwach potraw. Moim ulubionym zajęciem jest jeżdżenie po Polsce i odkrywanie każdego z regionów. I łamanie przepisów – bo to inspiruje. A jeśli się tak Pani upiera – to lubię region Warmińsko- Mazurski. Ale nie tylko ten!

Ale chyba ulubione dania może Pan wymienić?

Tak. To te, które przygotuje dla mnie ktoś inny.

Jednak organizuje Pan przyjęcia nawet na ponad 200 osób. Zdradzi Pan tajemnicę menu?

Staram się zrobić coś dobrego. A to dobre smakować musi właśnie mnie, choćby na sali zasiadło i 400 gości. Nawet tylko mnie. To jest naprawdę dobre. O tym wiem.

Dobre, dobre… A Pan taki chudy jest – o to pytają wszyscy dziennikarze. Kucharz powinien być gruby i jowialny.

Nienawidzę diety eliminacyjnej. Nie wyobrażam sobie śniadania bez świeżej białej bułeczki. Nie odmawiam sobie przyjemności, a nie ma większej niż przyjemność jedzenia. Ale jest prosta zasada – nowa piramida żywienia, u jej podstawy mamy aktywność fizyczną. Ile zjem, tyle muszę wypocić.

Zanim wypocą, uczniowie chcą poznać receptę dobrego gotowania. I przepis na dorosłe życie też. Co jest ważne?

Realizacja własnych pragnień . Mogę nauczyć każdego gotować, ale nie jest to równoznaczne z  osiągnięciem mistrzostwa. Do tego potrzebna jest miłość do wybranego zawodu. Ja nic innego nie robię, tylko bawię się w gotowanie. Zawód kucharza jest rzemiosłem, ale może być także sztuką. Warto znaleźć mistrza, wtedy łatwiej odkryć swoją pasję. Gotując różne potrawy poznaje się świat. Zwracam się do młodzieży – macie przed sobą 10 lat, wykorzystajcie ten czas.

Dziękuję za rozmowę.

Teresa Rodak

25 października 2018

O autorze

natalia


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *