Aktualności, Ważne!

Wolontariusze – bohaterowie codzienności

W okresie przedświątecznym odbywa się szczególnie dużo akcji mających na celu pomoc najuboższym, w które angażują się wolontariusze. Jednak większość z nich także na co dzień poświęca swój czas wspierając potrzebujących. Najczęściej są to ludzie młodzi.

Najmłodsi wolontariusze – ze Szkoły Podstawowej nr 5

Co to jest wolontariat? – Pomaganie innym, uszczęśliwianie ich bezinteresownie. Lubimy pomagać ludziom i zwierzętom też, sprawia nam to radość, gdy widzimy, że dzięki nam przeżywają szczęśliwe chwile – mówią uczniowie klas szóstych ze Szkoły Podstawowej nr 5: Aleksandra Banaś, Natalia Bryś, Wiktoria Lewandowicz, Anna Orlińska, Natalia Perekietko, Natalia Słowińska, Patrycja Walichowska i Mateusz Żyła. W wolontariacie działają od dwóch lat: – Wtedy wpadli w nasze ręce – żartują ich opiekunki Anna Mokrzysz i Anita Korzeniowska, nauczycielki klas starszych. Ale wolontariat w „Piątce” ma dłuższą tradycję. Wszystko zaczęło się od pomagania zwierzętom w schronisku w Uciechowie, gdzie uczniowie przychodzili regularnie, a także podjęli się wyjątkowej akcji: gdy schronisko cierpiało na niedobór wody, zebrali 800 pięciolitrowych butelek! Po przeniesieniu zwierząt do nowego obiektu w Gilowie, szkoła rozpoczęła współpracę ze schroniskiem „Azyl”. – W naszej klasie jest dużo „psiarzy”, więc od razu „kupiliśmy” pomysł pomagania zwierzakom. Co tydzień chodzimy do schroniska, wyprowadzamy psy na spacer, oswajamy z ruchem ulicznym, czeszemy je, nadajemy im imiona – wyjaśnia Mateusz. Obie Natalie i Patrycja dodają, że wolontariusze za swoje kieszonkowe kupują karmę, a w szkole została przeprowadzona zbiórka pieniędzy na zakup potrzebnych akcesoriów – kupiono 47 smyczy, 16 obroży i 12 szczotek. Działania młodych wolontariuszy nie ograniczają się do pensjonariuszy „Azylu”. Odwiedzają Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy, gdzie wspólnie z niepełnosprawnymi dziećmi przygotowują imprezy okolicznościowe, dekoracje, wykonują prace plastyczne. Podopiecznym TPD w Bielawie przekazali zebrane książki. W szkole sprzedawali przygotowane ciasta i tosty, pieniądze przeznaczono na leczenie chłopca chorego na białaczkę. To tylko przykłady przeprowadzanych akcji pomocowych. Czy można je pogodzić z obowiązkami? – Tak – wyraża opinię całej grupy Ania. – W soboty wcześniej wstajemy. Trzeba też zrezygnować z dłuższego oglądanie telewizji i siedzenia przy komputerze, a przede wszystkim z leniuchowania!

W „Radiobudzie” jest 21 wolontariuszy

Koło wolontariuszy w „Radiobudzie” związane jest z Samorządem Uczniowskim – informuje Zdzisława Kądziołka nauczycielka pełniąca funkcję jego opiekunki. – Zorganizowana grupa liczy 21 uczniów, ale w razie potrzeb do prac zgłasza się ich dużo więcej. Wielu z nich w szkole średniej kontynuuje podjęte jeszcze w dzieciństwie działania w wolontariacie, wielu także, niezależnie od aktywnej postawy w szkole, wykonuje indywidualne zadania poza placówką. Łukasz Malinowski, uczeń klasy maturalnej potrafi pogodzić naukę, tańczenie w Zespole Pieśni i Tańca „Poloneziaki”, pracę sztabie WOŚP, udział w akcjach charytatywnych prowadzonych zarówno przez Zespół jak i szkołę; uważa, że po prostu trzeba dobrze zaplanować czas. – Kiedy miałem 7 lat zacząłem tańczyć w Zespole, a ponieważ „Poloneziaki” współpracują z WOŚP, już jako dziecko chodziłem z puszką po ulicach. Od kilku lat pracuję w sztabie (ludzie chętniej dają pieniądze dzieciom niż prawie dorosłym chłopakom – śmieje się Łukasz), a także występuję podczas koncertów charytatywnych. Organizujemy też zbiórki w markecie – pomagamy przy pakowaniu zakupów, a zebrane do puszek pieniądze przeznaczamy dla potrzebujących dzieci i na rozwój artystyczny dzieci i młodzieży. Lubię kontakt z ludźmi, czuję satysfakcję, że komuś pomogłem. Można zrobić wiele pożytecznych rzeczy poświęcając chwilę wolnego czasu. Aneta Bednarz i Bartosz Pasternak poprzez ZHP już w dzieciństwie trafili do WOŚP. Marek Budnik wiele lat temu sam zgłosił się do pomocy w schronisku „Azyl”, gdzie nadal w każdą sobotę opiekuje się zwierzętami, uczy psy chodzenia na smyczy, a nawet różnych sztuczek. W szkole wszyscy aktywnie uczestniczą w każdym przedsięwzięciu np. organizują warsztaty, ćwiczenia, zajęcia oparte na dialogu i komunikacji a nawet kursy pierwszej pomocy dla osób niepełnosprawnych intelektualnie (CAS, OREW), odwiedzają seniorów w Dziennym Domu Pomocy Społecznej, zbierają żywność dla ubogich, prowadzą sprzedaż np. kartek świątecznych z przeznaczeniem na rehabilitację dla potrzebujących. Nie potrafią wymienić wszystkich działań, w których brali udział – jest ich zbyt wiele. Jaką mają motywację? Aneta: – Lubię się angażować, jeśli mogę komuś pomóc, Marek: – Według mnie wolontariat to kreatywne i pożyteczne wykorzystanie czasu, Bartosz: – Wolontariat to pozytywny egoizm – pomaganie daje mi poczucie spełnienia i szczęścia, bo staram się innym ułatwić życie.

Wspierają się nawzajem

Pensjonariusze Dziennego Domu pomocy Społecznej, choć sami korzystają z pomocy wolontariuszy, starają się również brać udział w różnych akcjach, współdziałać z placówkami, mają głęboko zakorzenione odruchy międzyludzkie – odczuwają, że ktoś potrzebuje pomocy i natychmiast reagują, pomagają sobie nawzajem, a także swoim sąsiadom w codziennych czynnościach – zaznaczają terapeutki Marlena Drobińska i Aleksandra Kopacka. Działania seniorów wykraczają poza DDPS. – Pomagałyśmy przygotować kilkaset „Pudełek życia”, współpracujemy z Przedszkolem nr 1, SP nr 9 i ZS nr3 – dzieciom czytamy bajki i przygotowujemy także swój program np. z okazji Dnia Dziecka, natomiast młodzieży opowiadamy o czasach naszej młodości. Podczas „Dnia sierściucha” w „Azylu” pakowałyśmy i wydawałyśmy upominki, zaśpiewał również nasz chór „Jesień życia”- Krystyna Kuźmińska, Stanisława Łodej, Jadwiga Neumann i Kazimiera Pańkowska wymieniają niektóre z działań. – Jestem szczęśliwa, że mogę być potrzebna ludziom – podsumowuje rozmowę i wyraża opinię wszystkich jedna z moich rozmówczyń.

Ikona dzierżoniowskiego wolontariatu

Stworzyła system wsparcia dla osób niepełnosprawnych intelektualnie obejmujący wszystkie etapy ich życia: od dzieciństwa do późnej starości. Pełni funkcję przewodniczącej zarządu dzierżoniowskiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Jolanta Oliwa – z wykształcenia mgr pielęgniarstwa, jest także doskonałym menadżerem. – Zarząd koła ma osobowość prawną, naszą rolą jest kierowanie placówkami, wyznaczanie kierunków wspierania niepełnosprawnych osób, prowadzimy współpracę z kołami krajowymi i organizacjami międzynarodowymi. Ostatnio pozyskaliśmy grant finansowy w wysokości 1200 tys. zł ze środków unijnych na realizację projektu „Aktywni – Niezwykli”. Jolanta Oliwa jako wolontariuszka działa od 24 lat. W tym okresie zostały stworzone placówki mające na celu wyrównywanie szans, wprowadzanie do udziału w życiu społecznym osób intelektualnie niepełnosprawnych, ich rehabilitację, a także wspieranie ich rodzin. Pierwszym zadaniem było przekształcenie punktu terapeutycznego w Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy dla dzieci, które nie mogą realizować obowiązku szkolnego w publicznych placówkach. Potem pojawiła się potrzeba powołania Warsztatów Terapii Zajęciowej, które są formą rehabilitacji społecznej i wstępnej rehabilitacji zawodowej. Kolejno planuje się otwarcie Zakładu Aktywizacji Zawodowej, gdzie pełnoletni uczestnicy będą mogli uzyskać status pracownika. Wybudowany został Dom Rodzinny z mieszkaniami wspomaganymi, którego mieszkańcy pod opieką specjalistów przygotowują się do prowadzenia samodzielnego życia – we własnym mieszkaniu, a zarazem w normalnej zintegrowanej społeczności. – Do takiej działalności trzeba się urodzić – twierdzi Jolanta Oliwa. – Z zawodu jestem pielęgniarką, więc bliski mi jest los ludzi chorych. Także doświadczenie, wiedza interdyscyplinarna są ważne w prowadzeniu takich placówek. Jednak motorem mojego działania od początku była moja niepełnosprawna córka, która teraz z radością uczestniczy w Warsztatach Terapii Zajęciowej, a jej szczęście jest moim szczęściem. Czy wyobrażam sobie rezygnację z aktywnego działania? Zdecydowanie nie! W zarządzie każdy z nas ma określoną rolę, a kapitan na statku przecież musi być.

Teresa Rodak

28 grudnia 2017

O autorze

natalia


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *